Miód w Stolicy

W maju 2012 roku w hotelu Hyatt w centrum Warszawy zainstalowano małą pasiekę. Było to pierwszy taki pomysł hotelarski wcielony w życie. Po kilku miesiącach udało się zebrać około 20 litrów miodu. Hotel mieści się zaraz przy Łazienkach Królewskich, więc miód dostał nazwę „Łazienki Gold”. Podobno smak ma wyśmienity.

Spożycie i produkcja miodu w Polsce i nie tylko w Polsce ciągle rosną. Naszym pszczelarzom udaje się odpierać nawet ataki na nasz rynek chińskich produktów, które są miodopodobne. Dużo gorzej wygląda walka z budową marki polskiego miodu za granicą.

Ten epizod pokazuje z jakim namaszczeniem traktujemy dziś pszczoły. Według antropologów wynalezienie przez człowieka sposobu na wytwarzanie miodu pitnego, pierwszego alkoholu, to moment przejścia z natury do kultury.

Jak wyglądają statystyki?
– Polak spożywa około  0,65-0,7 kg miodu rocznie. W stosunku do Unii to mało. Dla przykładu Grek spożywa miodu ponad 3,5 kg rocznie, a Niemiec  około 2 kg rocznie.  W naszym kraju nie ma jeszcze mody na  apiterapię, czyli zapobiegawcze spożywanie miodu. U nas po miód sięgamy gdy zachorujemy, Kiedyś miód był głównie używany do słodzenia, dziś traktujemy go raczej jako lekarstwo. Rzadko miód wykorzystujemy przy przyrządzaniu posiłków w kuchni.

Miodu cały czas jest za mało

W  tym roku nasze pasieki dały około 22 tys. ton miodu. Zbiory niestety nie są imponujące z uwagi na nie najlepszą pogodę tego sezonu. W rekord padł w  zeszłym roku bowiem zebrano aż 28 tys. ton. Choć produkcja miodu od lat rośnie i uli przybywa, to niestety ciągle nie dogania konsumpcji. Dla przykładu średnia z ostatniej dekady to około  17 tys. ton zbiorów rocznie,a zapotrzebowanie to mniej więcej 27-28 tys. ton.