Przed nami kolejny długi weekend. Wiele się mówi jednak o tym, że długie weekendy przynoszą gospodarce straty. Czy aby na pewno? Przecież kiedyś chcielibyśmy wyjechać za miasto i odpocząć. Zwłaszcza, że pracować nam każą coraz dłużej. Przecież właściciele gospodarstw agroturystycznych też kiedyś chcieliby zarobić! O tym, czy długie weekendy nam się należą czy nie, można toczyć akademicką dyskusję przez co najmniej dwa takie weekendy, a i tak nie dotrzemy do sedna sprawy. Dla pracodawców to czas, kiedy pozbywają się niewykorzystanych urlopów, za które musieliby płacić ekwiwalenty urlopowe. W firmach raczej mniej się dzieje, więc jest moment na działania organizacyjne porządkowe czy wszystkie inne, na które nie ma czasu w trakcie nieweekendowych tygodni. Trochę trudno się odnieść do wyliczeń anonimowych ekonomistów, którzy doliczyli się, że każdy dzień wolnego weekendu to 5 mld strat dla gospodarki. Należałoby zadać pytanie tym ekonomistom, jak rozliczone zostały i czy w ogóle uwzględniono wielkie przed weekendowe zakupy? Półki w stołecznych supermarketach na dzień przed przedłużonym weekendem wyglądają pusto. Można wysunąć nieśmiały wniosek z tego, że sklepy mają w tym czasie zwiększone przychody. Idąc dalej tym tropem, rzućmy okiem na branżę hotelarską. Zarówno duże placówki, jak i prywatne kwatery są praktycznie zajęte. Ktoś zatem za to płaci, ktoś inny na tym zarabia. Wielu rodaków, nie wierząc w dobrą pogodę w Polsce, wyjeżdża na tygodniowe wczasy do cieplejszych krajów. Nie wszyscy lubią agroturystykę. Czasem ci którzy lubią agroturystykę, chcieliby zobaczyć jak ona wygląda poza naszymi granicami. Takie wycieczki też kosztują. Czy zatem te rzekome straty nie są rekompensowane wzmożonymi wydatkami weekendowych urlopowiczów? Trochę nie chce się wierzyć, że nasza gospodarka cierpi aż tak mocno w kilka dni wolnego w czasie roku. Przecież nie zamykamy fabryk, urzędów czy innych zakładów pracy. W wielu przypadkach ogranicza się trochę skład osobowy. Zestawiania wydatków, jakie na odpoczynek ponoszą nasi rodacy to rczej całkiem spora kwota, ponieważ odpoczywanie w Polsce nie należy do najtańszych.

Rok długich weekendów

W bieżącym roku wolnego weekendowania będzie sporo. Aż pięć razy w ciągu roku wystarczy wziąć jeden dzień lub dwa urlopu i cieszyć się prawie tygodniem wolnego. Tak więc właściciele gospodarstw agroturystycznych, jeśli oczywiście pogoda dopisze będą mieli swoje 5 minut. Kalendarz nie zawsze jest dla nas taki łaskawy. Dwa lata temu długi weekend majowy dał jedynie jeden dodatkowy dzień wolnego. W tym roku rekord można pobić w Święta Bożego Narodzenia. Wtedy za 4 dni urlopu mamy 11 dni wolnego. To może być udany wypad na narty. Jest tylko jedno małe organizacyjno-logistyczne „ale”. Długi weekend to prawdziwy koszmar na drogach, w sklepach, w miejscowościach wypoczynkowych. Czasami w sezonie wakacyjnym jest spokojniej niż w tzw. długi weekend. To zakrawa częstokroć na absurd bo jedziemy wypocząć, a spędzamy godziny w korkach. Ale obwodnice w Polsce to już całkiem inna historia.