Własna działalność na stare lata – czy to dobry pomysł?

Tak, tak, dobrze przeczytaliście. Ojciec nam wczoraj zakomunikował, że otwiera własną działalność! Ale może zacznę, jak zwykle od początku. Znajomy ojca zaproponował mu pracę w dziale sprzedaży, w branży można by rzec pokrewnej, bo była to hurtownia środków ochrony roślin. Ale tato postanowił z tej propozycji nie skorzystać, ku wielkiemu niezadowoleniu mamy. Pisząc „niezadowoleniu”, pragnę zauważyć, że jest to delikatne określenie tego, jakie piekło rozpętało się w domu, istny armagedon. Mama krzyczała: jak możesz odrzucić ofertę stałej pracy, gdzie proponują stale wynagrodzenie co miesiąc, na rzecz jakieś tam własnej działalności, która nie wiadomo czy w ogóle przyniesie jakieś zyski! Na to Zbyszek odpowiadał z całym przekonaniem, że gdyby jego pomysł miał nie przynieść ani złotówki, to przecież by się za to nie brał!

No właśnie…. pewnie ciekawi jesteście co to za pomysł? Otóż sam omal nie spadłem z krzesła. Mój ojciec postanowił zająć się sprzedażą węgla brunatnego. I co wy na to? Pewnie jesteście zaskoczeni tak samo jak ja, no bo na chłopski rozum, to dość odważne przez 20 lat sprzedawać kwiaty, a potem chcieć handlować węglem. Co prawda dużo się ostatnio mówi o bogactwach polskich w postaci złóż podziemnych węgla brunatnego, czytałem też sporo o tym, że jest tak bogaty w składniki mineralne, że z powodzeniem można go zastosować jako nawóz do roślin, ale….. no właśnie , to nie całkiem to samo, handel kwiatami i akcesoriami ogrodniczymi, a węglem brunatnym. Dużo ciekawych informacji można znaleźć na stronie www.wegiel.edu.pl.

Z drugiej strony ojciec zawsze miał zapędy do tego aby otworzyć własną działalność gospodarczą. Tylko jakoś nigdy na ten krok się nie odważył. To jest trochę tak, że dopóki jest dobrze, to po co zmieniać cokolwiek? Ma się dobrą stałą pracę, wypłatę na czas, na wszystko starcza, to po co się stresować i cokolwiek zmieniać? Dopiero jak wszystko to, co stabilne nagle z dnia na dzień przestaje mieć rację bytu, człowiek zaczyna się zastanawiać, a może i wpadać w panikę, zadając sobie pytanie: co dalej? Chyba z reguły wybiera rozwiązanie pierwsze lepsze z brzegu, grunt żeby stabilizacja wróciła.

I tu trochę, muszę przyznać ojciec mi zaimponował, bo nie wybrał takiego rozwiązania. Podszedł do sprawy bardzo ambitnie – postanowił otworzyć własną działalność gospodarczą i to pierwszą w życiu! Dziadka Bronka i babci Stasi w domu nie było, jak nam ojciec obwieścił tą „radosną” nowinę, bo pojechali na imieniny do ciotki Małgośki, więc ogromnie żałuję, ale nie mogę wam napisać jakie oni mieli zdanie na ten temat. Pewnie podzielą obawy mamy. Ja postanowiłem go ze wszystkich możliwych sił wesprzeć. A co? Zostanę nie tylko synem biznesmena ale i jego prawą ręką 🙂 Temat węgla brunatnego naprawdę mnie zachwycił, bo skoro w ostatnim czasie tak o nim głośno, to może właśnie to jest czas na to, aby zostać jakimś potentatem w sprzedaży tego cennego surowca? Kurczę, trochę mało wiem na temat tego węgla brunatnego, tak więc nie obraźcie się, ale idę dalej czytać, bo im więcej będę wiedział na ten temat, tym większe prawdopodobieństwo, że coś fajnego ojcu podpowiem.